Treści, które „wstrząsnęły” panem burmistrzem…

Pisujący na stronie jarocin.pl (firma Prmotion, Bartosz Walczak) był łaskaw umieścić dziś artykuł, jak to wredny Walczak „naruszył dobra osobiste Gminy Jarocin a także Burmistrza Jarocina…”. Zostało to udowodnione w toku rozprawy sądowej. Wyrok jest nieprawomocny.

Pierwsze posiedzenie w tej sprawie. Gminę reprezentuje dwoje młodych ludzi, mecenas i pani z sekretariatu. Na pytanie sędziego dlaczego nie ma pana burmistrza, pełnomocnik wyjaśnia, że ma on dziś równocześnie trzy sprawy sądowe w Jarocinie.

Pełnomocnik wystąpił z kartką notatek, którymi usiłował zająć przesłuchiwaną urzędniczkę z Ratusza, nie potrafiła jednak odpowiedzieć na żadne z naszych pytań. Nie było sensu dalszego procedowania.

Fotka przedstawia fragment artykułu z GJ, mówiącego jak to pan Burmistrz ludzi mających inne zdanie niż on, skutecznie eliminuje ciągając ich po sądach. GJ nr 23 (Anna Konieczna, 5 VI 2018).

Po 20 minutach sędzia przerwał wreszcie posiedzenie i wyznaczył następny termin, zaznaczając konieczność obecności na nim  burmistrza i kompetentnej osoby z Urzędu Miasta.

Kolejne spotkanie na sali sądowej w Kaliszu. Jest burmistrz, jest mecenas Muszyński. Dodatkowo, jako świadek zjawiła się pani skarbnik. Sędzia nie pozwala nagrywać rozprawy. System nagrywania w sądzie nie działa. Najczęstszą odpowiedzią świadków było: „nie pamiętam”, „nie wiem”, „nie jestem pewny(a) co do tego…”. Mecenas Muszyński podpowiada treść odpowiedzi. Ponadto za sprawą burmistrza na sali sądowej  powiało brakiem ogłady i arogancją. Zaskoczenia nie było.

Na nasze i sędziego pytanie, ile procesów „zamykających usta” mieszkańcom wytoczył burmistrz, padło również: „Nie wiem, nie pamiętam”. Sędzia był dociekliwy w tym temacie – Może 3, chyba 3 – odpowiedział burmistrz, a wiemy, że różnych postępowań jest znacznie więcej.

Z ust włodarza padło też stwierdzenie, że jesteśmy (JRS) przez kogoś opłacani!

Ważnym pytaniem w sprawie było zastawienie w banku części udziałów w PWiK. Tutaj również pełna niewiedza. Ani burmistrz, ani pani Skarbnik niczego konkretnego w tej sprawie nie potrafili powiedzieć (?). Broniono natomiast energicznie faktu, że budynek Urzędu Miasta nie został „utracony” na rzecz JFPK (JAR), chociaż uchwałą Rady Miasta został.

Następna rozprawa. Wystąpienie  prezesa JRS. Godzina prelekcji. Tysiące liczb i faktów. Na zakończenie mec. Muszyński wygłosił krótkie, acz dobitne oświadczenie: wszystko, co powiedział pan Walczak, to kłamstwo! – Sędzia dopytuje z niedowierzaniem: „wszystko”? Tak wszystko – zdecydowanie potwierdził mecenas.

Kolejne posiedzenie na sali kaliskiego sądu. Odczytanie wyroku. Przyznajemy, że w powyżej przytoczonych klimatach, pełnym zaskoczeniem był dla nas sędziowski werdykt. Powiedzmy jednak – dura lex, sed lex (twarde prawo, ale prawo). Teraz czekamy na uzasadnienie wyroku i wnosimy apelację.

Prawdziwa cnota krytyk się nie boiTutaj przypominamy Państwu treść zaskarżonego artykułu, który to, aż tak mocno ubódł burmistrza. Podajemy również link do artykułu na jarocin.pl.

Walczak Jerzy