Z festiwalem jesteśmy daleko w lesie

Myślę, że głównie mediom ogólnopolskim, ale też w pewnej części naszym lokalnym publikatorom należą się duże podziękowania za pochylenie się nad losem i przyszłością naszego jarocińskiego festiwalu rockowego, bo dzięki podniesionemu przez nich larum związanemu z planami wprowadzenia do repertuaru  naszego festiwalu motywów disco polo udało się uratować tą kluczową imprezę od upokorzenia, a wręcz profanacji.

Mimo oświadczenia Adama Pawlickiego o tym, że nigdy nie było planów odejścia od typowo rockowego charakteru naszego festiwalu – trudno uwierzyć, że informacja o zmianach w festiwalu, to celowy i złośliwy „fake news”.  Moim skromnym zdaniem burmistrz swym oświadczeniem gasił pożar, który sam rozniecił.

Przy okazji zwołanej na nasz wniosek sesji – radni dowiedzieli się, że na dzień dzisiejszy burmistrz i jego ekipa w sprawie tegorocznej edycji festiwalu nie zrobili nic – może poza tym, że zapadła decyzja o powrocie imprezy na obiekty spółki sportowej przy ulicy Maratońskiej. Pozostałe decyzje i uzgodnienia – włącznie z wyborem organizatora, czy koordynatora imprezy nie zaczęły jeszcze raczkować. Wydaje się więc, że mamy do czynienia z poważnymi zaniechaniami obowiązków włodarza naszej gminy.

Burmistrz śpi nadal snem zimowym i prawdopodobnie wróci do nas razem z pierwszymi bocianami.

Jesteśmy więc świadkami największych opóźnień w przygotowaniach festiwalu i to chyba w całej jego historii. Niestety, nie wróży to dobrze jego wizerunkowi, profesjonalizmowi i poziomowi artystycznemu.